Partner serwisowy dla firm ogólnopolskich · województwo kujawsko-pomorskie
Macie SLA wobec klienta końcowego i urządzenia rozrzucone po całym województwie. Wysłanie technika z centrali oznacza dwa dni na jedną usterkę. Lokalny jednoosobowy podwykonawca nie odbiera w piątek po południu, nie ma gdzie trzymać części i co drugi raz nie dotrzymuje terminu. Efekt jest taki, że i tak trzymacie kogoś w rezerwie, a i tak tłumaczycie się z opóźnień.
My mamy w tym regionie stałą ekipę, koordynatorkę zleceń jako jeden punkt kontaktu i własny magazyn, w którym trzyma się Wasz stok części. Pracujemy w Waszym systemie zleceń.
Jeden dojazd zamiast dwóch, zlecenie zamknięte w Waszym systemie tego samego dnia i region, o który nie musicie się martwić.
O nowej współpracy rozmawiacie bezpośrednio z właścicielem. Nie z działem handlowym.
„Czy w ogóle udźwigniecie nasz wolumen?"
~150 zgłoszeń miesięcznie
Tyle realnie zamykamy. To liczba wykonana, nie deklarowana przepustowość. Jeden serwisant na etacie zamyka 40–60, więc to odpowiednik trzech etatów, których nie musicie obsadzać, szkolić ani zastępować na urlopie.
„Czy dotrzecie na czas?"
95% terminowości
Standard Next Business Day. Nie musicie utrzymywać drugiego podwykonawcy w regionie na wypadek, gdyby pierwszy nie dojechał.
„Czy macie czym pracować?"
200 m² własnego magazynu
Monitorowany i zabezpieczony. Trzymamy u siebie Wasz stok części zamiennych, więc technik jedzie z częścią, a nie po część. Przy większym wolumenie dokładamy powierzchnię.
Zlecając instalację lokalnej firmie IT trafiacie na ekipę, która to urządzenie widzi pierwszy raz. Kontroler, drukarka biletów, wyświetlacze stanowiskowe, integracja z systemem nadrzędnym. Wasz inżynier zamiast pracować, prowadzi montaż przez telefon. Uczy ekipę i sprzętu, i Waszego procesu naraz, a przy kolejnym zleceniu przyjeżdża inny człowiek i wszystko zaczyna się od nowa.
W większości tych klas pracujemy od kilkunastu lat. Kolejne dokładaliśmy przez ponad dwie dekady, jedną po drugiej. Wszystkie serwisujemy nadal.
Na starcie prosimy o wsparcie Waszego zespołu i uważamy to za normalne. Chcemy pracować zgodnie z Waszą procedurą, a nie narzucać własnej. Różnica polega na tym, czego się uczymy. Nie sprzętu, tylko Waszego procesu.
To wdrożenie robi się raz. Ekipa jest stała, więc wiedza nie wyparowuje razem z człowiekiem, który akurat odszedł, i przy dziesiątym zleceniu nikt nie dzwoni z pytaniem, jak podłączyć kontroler.
Do tego u jednego klienta końcowego macie dziś kilka technologii naraz. Kolejkomat w recepcji, ekran nad ladą, kiosk przy wejściu, kontrola dostępu na drzwiach, switch w serwerowni. To zwykle trzech albo czterech podwykonawców, czyli trzy umowy, trzy cenniki, trzy formaty raportu i trzy osobne dojazdy pod ten sam adres.
Typowy podwykonawca generuje Wam pracę administracyjną. Dispatcher dzwoni po trzech serwisantach, żeby ustalić kto pojedzie. Po zleceniu przychodzi PDF mailem i ktoś u Was przeklikuje go do systemu. Przy stu zgłoszeniach z jednego regionu to kilkadziesiąt godzin miesięcznie. Do tego zlecenie wisi otwarte, więc nie możecie fakturować.
Jeden numer i jeden adres mailowy zamiast trzech serwisantów. Przyjmuje zgłoszenie, planuje pracę, pilnuje terminu i eskaluje, gdy coś idzie nie tak.
Jeśli trzymamy u nas Wasz stok, element wyjeżdża razem z serwisantem.
Ekipa wozi miernik sieci i certyfikowany miernik elektryczny. Przy pierwszej wizycie wiadomo, czy problem leży w okablowaniu, w zasilaniu, czy w urządzeniu.
Kompletny raport ze zdjęciami, podpisami odbiorczymi i czasami. Koordynatorka wprowadza go bezpośrednio do Waszego systemu zleceń. Pracujemy w narzędziu zleceniodawcy na stałe, a nie jako wyjątek negocjowany przy umowie.
Szukając podwykonawcy na kujawsko-pomorskie odruchowo celuje się w Bydgoszcz albo Toruń, bo to największe miasta. Ale Wasze urządzenia stoją w całym województwie, a z Bydgoszczy do Włocławka jest 110 kilometrów. Półtorej godziny w jedną stronę zjada połowę dnia roboczego serwisanta, za który płacicie.
Nasza baza i magazyn są w Inowrocławiu, w geograficznym środku województwa.
Poza województwem pracujemy po indywidualnym uzgodnieniu zakresu.
Montaż ekranu pod sufitem galerii, access pointa na hali albo kamery na słupie to formalnie praca na wysokości. Podłączenie zasilania wymaga uprawnień SEP, a nadzór nad pracami eksploatacyjnymi wymaga osobnych uprawnień dozoru. Typowa firma IT nie ma ani jednego, ani drugiego. Zostają Wam dwie drogi. Albo dzielicie zlecenie między dwóch wykonawców i koordynujecie ich między sobą, albo obiekt nie wpuszcza ekipy, a ryzyko BHP zostaje po Waszej stronie.
Technik przyjeżdża, diagnozuje, części nie ma. Zamówienie idzie do centrali, kurier jedzie dwa dni, ekipa wraca w przyszłym tygodniu. Płacicie za dwa wyjazdy zamiast jednego, przekraczacie SLA i tłumaczycie się przed klientem końcowym. Jednoosobowy podwykonawca nie ma gdzie trzymać Waszego stoku, więc ten scenariusz powtarza się co miesiąc.
Przyjmujemy Wasz stok elementów zamiennych do siebie. Magazyn jest zamknięty, monitorowany i zabezpieczony, a dostęp do niego mają wyłącznie nasi ludzie.
Rollout to wysyłka sprzętu do kilkudziesięciu punktów. Kurier jedzie do sklepu, którego nikt nie odbiera, paczka wraca albo znika. Przy czterdziestu lokalizacjach zawsze kilka rozjeżdża się z harmonogramem, a ekipa stoi na miejscu bez sprzętu.
Przyjmujemy jedną dostawę zbiorczą, przechowujemy pod monitoringiem i rozwozimy zgodnie z harmonogramem montażu.
Skalujemy ekipę ponad stały skład. Warunkiem jest harmonogram znany z wyprzedzeniem, bo ludzi rezerwujemy pod konkretne terminy. Nasz serwisant prowadzi każdą ekipę, więc znajomość Waszego sprzętu zostaje po naszej stronie niezależnie od wielkości frontu.
Rollout wyceniamy jako osobny projekt, poza ramową obsługą zgłoszeń. Potrzebujemy do tego liczby lokalizacji, zakresu na punkt i okna czasowego.
Macie zadeklarowane pokrycie weekendowe, przy którym w sobotę w regionie nikt nie odbiera. Freelancer nie zadeklaruje gotowości, bo stanie pod telefonem przez cały weekend nic mu nie daje, jeśli zgłoszenie nie przyjdzie. Pokrycie istnieje w umowie, a nie w praktyce.
U nas dyżur weekendowy to osobna pozycja w umowie. Płacicie za gotowość, czyli za to, że ktoś jest pod telefonem przez cały weekend, niezależnie od tego, czy zgłoszenie przyjdzie. Sam wyjazd, jeśli do niego dojdzie, jest rozliczany osobno.
Standardowy tryb pozostaje Next Business Day. Tryb 24h i weekendowy ustalamy w umowie, 4h jest możliwe indywidualnie.
Wchodząc w nowy region nie znacie jeszcze realnego wolumenu, więc każdy model rozliczenia jest ryzykowny. Ryczałt oznacza przepłacanie w chudych miesiącach. Rozliczenie per zlecenie odbiera przewidywalność budżetu.
Pracujemy w obu modelach. Ryczałt z obniżoną stawką za zlecenia ponad limit albo czyste rozliczenie per zlecenie. Model weryfikujemy po pierwszym kwartale, gdy znamy już rzeczywisty wolumen.
Cennik ustalamy indywidualnie, biorąc pod uwagę zakres, wolumen i wymagany tryb.
Dogadujecie zakres i warunki, a potem okazuje się, że zanim wystawicie pierwsze zlecenie, trzeba nas wpisać do systemu jako dostawcę. Ktoś prosi o dokumenty. My odsyłamy je po kolei, bo akurat trzeba coś odszukać. Mijają dwa tygodnie, a robota stoi.
Wszystko, o co zwykle pytają, mamy przygotowane z góry w jednym komplecie. NIP, REGON, polisa OC, zasady przetwarzania danych i poufności.
Nie wiecie jeszcze, czy się dogadamy, i nie chcecie zaczynać od umowy ramowej ani od prezentacji. Zacznijmy od jednego regionu i jednej klasy urządzeń. Po jednej rozmowie wiecie, czy warto to ciągnąć dalej.
Możecie od razu zapytać o: