Kiedy stoi serwer albo nie działa internet, nikt nie wystawia za to rachunku. Dlatego koszt przestoju łatwo zignorować. On jednak istnieje. Rozkłada się po cichu na pensje, utraconą sprzedaż i nadgodziny na nadrobienie zaległości.
Dlaczego przestoju nie widać w budżecie
Awaria dysku czy problem z siecią nie tworzą pozycji w księgach. Pracownicy dalej dostają pensję, więc na pierwszy rzut oka nic się nie zmienia. Zmienia się tylko to, co w tym czasie zrobili. A mianowicie: nic albo niewiele.
To jest właśnie ukryty koszt. Płacisz za czas, który nie zamienił się w pracę.
Prosty sposób, żeby to policzyć
Nie potrzebujesz do tego arkusza z dwudziestoma kolumnami. Wystarczy jedno działanie:
Liczba osób, które stoją × ich koszt godzinowy × liczba godzin przestoju.
Weźmy biuro z 8 osobami. Załóżmy koszt pracownika około 60 zł za godzinę, razem z narzutami. Awaria unieruchamia zespół na 3 godziny.
- 8 osób × 60 zł × 3 godziny = 1 440 zł samego czasu pracy.
- Do tego dochodzi sprzedaż, której nie obsłużyłeś w tym czasie.
- Oraz nadgodziny albo opóźnienia, żeby nadrobić zaległość.
Realny koszt tej jednej awarii jest więc wyższy niż widoczne 1 440 zł. I to przy założeniu, że wszystko wróciło do normy po 3 godzinach.
Do tego dochodzi jeszcze koszt, który najtrudniej wyliczyć: utracone zaufanie klientów. Kiedy Twój system nie działa, klient nie może złożyć zamówienia ani otrzymać odpowiedzi na pilnego maila. Często oznacza to, że pójdzie do konkurencji.
Policz to na swoich liczbach. Wybierz rodzaj działalności i wpisz swoje dane. Wynik zobaczysz od razu.
Kalkulator kosztu przestoju
To szacunek na Twoich założeniach. Realny koszt bywa wyższy o nadgodziny na nadrobienie zaległości i utracone zaufanie klientów.
Znasz już swoją kwotę? Jeśli nie lubisz tracić pieniędzy, zostaje jedno pytanie. Wydawać ją przy każdej awarii, czy zainwestować ułamek tej sumy w stabilne IT?
Te straty da się mocno ograniczyć. Monitoring z alertami, backup z testem odtwarzania i stały opiekun IT skracają przestój z godzin do minut. To jest różnica między awarią na pół dnia a awarią na kwadrans.
Co najczęściej stoi za przestojem
W firmach, które obsługujemy od 2003 roku, najczęściej powtarza się kilka przyczyn przestojów:
- Awaria dysku lub macierzy RAID, o której nikt nie wiedział, bo nikt jej nie monitorował.
- Ransomware, który szyfruje dane i zatrzymuje pracę na dni, nie godziny.
- Brak działającego backupu w momencie, gdy jest naprawdę potrzebny.
- Internet i sieć wewnętrzna złożona ze sprzętu do użytku domowego.
Co realnie skraca przestój
Awarii nie da się wykluczyć w stu procentach. Da się za to skrócić czas od problemu do jego rozwiązania. To on decyduje o koszcie.
- Monitoring z alertami. W przypadku większości awarii nie trzeba czekać, aż zgłosi je pracownik. Sprzęt bardzo często sygnalizuje problem wcześniej.
- Backup z testem odtwarzania. Kopia, którą regularnie przywracasz próbnie, skraca powrót po awarii z dni do godzin.
- Dokumentacja infrastruktury. Uporządkowana sieć to szybsza diagnostyka, a nie zgadywanie.
- Stały partner, który zna Twoją firmę. Nie traci czasu na poznawanie środowiska od zera przy każdym zgłoszeniu.
Zacznij od policzenia
Weź własne liczby z kalkulatora wyżej. Wynik zwykle wskazuje na to samo. Zapobieganie jest tańsze niż gaszenie skutków. Kolejny krok to sprawdzić, gdzie w Twojej infrastrukturze przestój najłatwiej się rodzi.